przemyślenia

CZY TO RATHMA?

Lilith powróciła do sanktuarium w mrocznym rytuale. Czy przywrócił ją Rathma?


Od czasu BlizzConu 2019 minął już prawie rok, a większość fanów nadal zastanawia się kto mógł być potencjalnym przywoływaczem demonicznej córki Mefista – Lilith. Do dnia dzisiejszego powstało wiele teorii fanowskich, mówiących i opierających się na faktach, lecz w każdej z nich brakuje wspomnienia o jednej istotnej rzeczy. Warto więc zadać sobie pytanie, czy Lilith rzeczywiście wskrzesił jej własny, pierworodny syn Rathma?

Na początek weźmy fakty, którymi podpierają się fani analizując kim może być ewentualny przywoływacz. Głównym z nich jest nazwanie przez przywoływacza demonicznej córy “Świętą Matką”.

Blessed Mother, save us.” ~ Przywoływacz witający Lilith z powrotem w Sanktuarium

Wielu fanów twierdzi, że właśnie przywoływaczem mógłby być Rathma poprzez nazwanie Lilith “Matką”. Analizując wiele forów i stron, można doszukać się jeszcze więcej teorii i faktów, którymi podpierają się fani, lecz wszyscy pomijają jeden istotny fakt, wydobyty z pewnego źródła – czyli od samego twórcy gry. Spędzając wiele nocy na czytaniu różnych teorii, stron stworzonych i opisujących postacie, a także oglądając wiele filmów na platformach społecznościowych i serwisach internetowych mogę zapewnić, że wiem kto jest tajemniczym przywoływaczem córy Mefista. Nie jest nim Rathma!

Nie rozpisując się tu o wyglądzie czy zachowaniu przywoływacza, ważną informacją jest, iż Rathma nie miał racjonalnego powodu, by przywrócić swoją matkę z powrotem do Sanktuarium. Czytając trylogię “The Sin War”, którą Blizzard Entertainment uznaje za kanoniczną, można dowiedzieć się o braku sympatii i miłości pierworodnego Nefalema w stosunku do własnej matki.

Trylogia “Wojny Grzechu” natomiast podpowiada nam dobry kierunek, dzięki któremu możemy dowiedzieć się kto faktycznie sprowadził Lilith do świata ludzi. Legendarny “Zakon Trójcy” praktycznie od początków swojego istnienia współpracował z Najwyższym Złem, czyli trzema najpotężniejszymi demonami – Diablem, Baalem oraz Mefistem, ojcem Lilith!

Czy zatem Lilith została przywołana poprzez członka Zakonu Trójcy? Otóż tak. Przywoływacz, jak widoczne jest to na filmie, nosi naszyjnik w kształcie odwróconego pentagramu z głową barana, który był symbolem Zakonu Dialona – Ducha Determinacji. Wyznawcy tej odnogi Zakonu Trójcy czcili Pana Grozy – Diablo.

Rathma?

Ostatnim, niezaprzeczalnym dowodem, jest wypowiedź Harrisona Pinka – Starszego Projektanta Zadań do Diablo IV.

“So, the Sin War — a lot of that took place in Kehjistan. The Mage Clan Wars — all of that kind of thing took place in Kehjistan. There’s a lot of history buried in the sands under Kehjistan; and speaking of buried, we have these ancient Triune Cult ruins that radiate this dark power — sort of thrumming with dark energy; the triune who is responsible for helping Lilith return to Sanctuary, as you saw in our cinematic, they also worship the Prime Evils; and they are hastening their master’s return to Sanctuary.~ Harrison Pink, Senior Quest Designer, Diablo IV 11 November 2019, Blizzcon

Jak wynika z wypowiedzi projektanta zadań, właśnie Kult Trójcy jest odpowiedzialny za przywołanie demonicy Lilith do Sanktuarium. Możemy teraz zastanowić się, który z mrocznych kultystów i arcykapłanów mrocznego zakonu byłby zdolny i na tyle potężny, by przywrócić stworzycielkę Sanktuarium na swoje prawowite ziemie prosto z Pustki, w której została uwięziona.

Z tą zagwozdką Was zostawiam.

Pisał do Was SirWilnik,
Papatki!

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Nowa generacja konsol i dyski SSD rozwiązaniem i problemem?

Oglądałem materiał na TVGry – mogę mocno chłopaków polecić, ale jedna rzecz mnie zastanawia, i tutaj materiał techniczny – bo zacznę zastanawiać się nad technologicznymi problemami – łatwymi do obejścia.

Dziwię się, że aktualnie technologie wykorzystywane w konstrukcji komputerów domowych nie zbliżają się do tych w zastosowaniach profesjonalnych.

W przypadku problemów z wydajnością dysków i ich pojemnością jest proste rozwiązanie jakim jest RAID. Jest to nieco droższe rozwiązanie (niewiele droższe) oraz bardziej skomplikowane technologicznie niż oparcie rozwiązania problemu na jednym dysku, ale szybszym i droższym. Dwa dyski SSD (nawet niskiej klasy) w połączeniu z RAIDem jest bardziej awaryjny (co dla producentów powinno być dobre, bo płatny serwis sprzętu po czasie, a zazwyczaj dyski mają dłuższy lifetime niż gwarancja).

Co Wy o tym sądzicie? Może macie inne zdanie na rozwiązanie tego problemu?

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Gwóźdź do trumny Blizzarda

Gardzę upolitycznianiem wielu kwestii, szczególnie na scenach niezwiązanych z polityką. Jednak tym razem Blizzard może się już nie podnieść po swoim upolitycznieniu pewnego tematu. Nawet nie wiem, czy mi będzie ich żal.

Blizzard stworzył fenomenalne gry, StarCraft, Warcraft, Heroes of the Storm, Diablo. Fenomenalne produkcje, wysokiej jakości. Szkoda, że wbili z tematem politycznym i to takim, że już gorzej się nie da.


Afera zaczęła się od tego, że Blizzard zbanował profesjonalnego gracza Hearthstone o nicku Blitzchung, zwolnił dwóch dziennikarzy co przeprowadzali z nim wywiad i wydali tragiczne oświadczenie.

Ale zacznijmy od początku, który świetnie przygotowali redaktorzy z CDAction, cytuję:

Jak dobrze wiecie, sytuacja Hongkongu jest w Chinach wyjątkowa. Po tym jak w 1997 skończył się okres dzierżawy regionu przez Brytyjczyków, miasto wraz z przyległościami stało się jednym z dwóch chińskich Specjalnych Regionów Administracyjnych. Znaczna (jak na tamtejsze warunki) autonomia zgodnie z zapisami umowy miała trwać do 2047, jednak od kilku lat centralne władze dążą do jak najszybszego „zjednoczenia”. W marcu w związku z wprowadzeniem w życie ustawy o ekstradycji obywateli Hongkongu do Chin rozpoczęły się pierwsze protesty, o których jednak świat usłyszał dopiero w czerwcu. Wtedy to podczas 30. rocznicy stłumienia protestów na placu Tian’anmen na ulice wyszło 2 miliony mieszkańców (prawie 1/3 populacji) domagających się anulowania ustawy i odejścia ze stanowiska Carrie Lam, szefowej administracji regionu. Dwa tygodnie później ustawę zawieszono, a władze przyznały, że policja przekroczyła uprawnienia przy tłumieniu protestów. Nie spowodowało to jednak ich wygaszenia, a przy kolejnych demonstracjach doszło nawet do zdewastowania wnętrza lokalnego parlamentu.
Ostatecznie Lam ogłosiła, iż „ustawa jest martwa” i nie zostaną wznowione nad nią prace. Nie rozwiązało to sytuacji: w wakacje miał miejsce strajk generalny, a demonstranci zajęli na kilka dni część lotniska, paraliżując jego pracę. Sytuacja nieustannie się zaostrzała, starcia z policją stały się codziennością – podobnie jak zakazy zgromadzeń, z którymi mieszkańcy radzili sobie na przeróżne sposoby (np. gromadząc się na przypadkowych, wielotysięcznych spacerach). Władze Hongkongu i centralne w Pekinie odmawiają jednak dalszych ustępstw (czyli np. wypuszczenia aresztowanych podczas demonstracji czy ukarania policjantów): te drugie już od jakiegoś czasu grożą zresztą wojskową interwencją, jeżeli sytuacja się nie uspokoi. Pierwszego października policjant postrzelił jednego z demonstrantów, używając ostrej amunicji, co tylko zaogniło sytuację.

Podczas mistrzostw w HS, jeden z zawodników wypowiedział się, jak to tłumaczono:

Wolność dla Hongkongu, rewolucja naszych czasów!


No dobra, zdarzyło się, ale Blizzard zbanował na rok gracza z rozgrywek, nie wypłaci mu nagrody, a także wydali oświadczenie, które aż wstyd przybliżyć. Czemu nie wypłacą nagrody? W regulaminie jest według nich punkt, że czyn, który według uznania Zamieci (sic!) zniesławi lub obrazi część publiczności, spowoduje usunięcie z turnieju i nagrodę zmniejszoną do zera.

Reakcja graczy oczywiście była natychmiastowa. Bojkot począwszy od subreddita Blizzarda (aktualnie ukrytego), przeniosła się do internetu. Gracze zaczęli wycofywać swoje subskrypcje w World of Warcraft, nawet były pracownik WoW znany z tworzenia gry Titanfall wzgardził byłym pracodawcą.

Mam nadzieję, że Puchatek jest zadowolony ze swojego nowego pieska (dla niewtajemniczonych polecam poszukać: puchatek chiny).

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Gwint w końcu robi krok w dobrą stronę!

Gwint to bardzo fajna gra, ale osobiście nie lubię karcianek na komputer, wolę w nie grać na telefonie, więc CD Projekt RED nie rezygnuje ze swojej karcianki i planuje ją udostępnić na telefony!

Na początku wyszła na PC, potem konsole obecnej generacji (PS4 oraz XONE), a teraz w końcu zmierza tam, gdzie powinna od początku wyjść – na telefony. Pierw wyjdzie na iOS, a powody to zapewne ograniczenie technologiczne iOS, które objawia się ograniczoną paletą urządzeń w stosunku do chętnych graczy. Android też wyjdzie, chociaż pewnie tak jak w przypadku Hearthstone – z opóźnieniem.

Premiera – 23 października, pozostaje czekać.

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Pokemon GO – po latach dalej na topie!

Pokemon GO – mobilna gra, która wciąż jest nie tylko na topie gier na Androida oraz iOS, ale również moją ulubioną mobilną grą, gdzie rzeczywiście co jakiś czas gram.

Gra nie jest już tak popularna jak na początku swojej przygody na rynku, bo już dzieciaki i co najciekawsze – dorośli biegają po całym mieście zbierając Pokemony, ale dalej jest interesująca i stale się rozwija.

Znowu gra jest popularna, ale niestety nie z tego powodu, co chciałbym, gdyż znowu o niej można poczytać na portalach o grach z powodu pozwu, jeszcze z 2016 roku. Sprawa dotyczy Gymów i Pokestopów, czyli fizycznych miejsc na mapie świata i gry, gdzie trzeba rzeczywiście podejść, by zyskać przedmioty lub po prostu powalczyć w ramach Gyma o walutę w grze i prestiż. Lista takich punktów POI jest zbyt duża, by ktoś ręcznie weryfikował miejsca, więc za pomocą algorytmów i punktów w ramach map od wujka Google – stworzono miliony takich miejsc spotkań graczy.

Jednak co automatyczne, to nie zawsze poprawne, bo część z nich pojawiła się na terenach prywatnych, gdzie właściciele terenu nie życzą sobie graczy (np.: domy prywatne, restauracje, jednostki wojskowe). No to co można zrobić? Zgłosić producentowi, firmie Niantic punkty, które nie powinny być? No błagam… POZWY HUR DUR!

Niantic w fakcie nie miał takiego systemu, ale aktualnie już wyrokiem sądu jest i jeśli w promieniu 40 metrów od miejsca zamieszkania nadpobudliwego seniora (złośliwie to piszę, ale chodzi ogólnie o takie miejsca, co nie zmienia faktu, że problem robili głównie niezainteresowani grą – seniorzy) jest pokestop – mogą ten fakt zgłosić, oddział w USA sprawdzi temat i jeśli przyzna rację – wyłączy punkt z gry. Dodatkowo punkty nie będą dostępne w parkach w godzinach nocnych, jednocześnie zostaną o tym informowani.

Kolejnym faktem, że Pokemon GO wraca do łask jest premiera innej gry – Pokemon Masters. Pograłem chwilkę, nie wciągnęła mnie, bo to znowu powielony schemat setek innych podobnych i podobnie nudnych gier na mobilne platformy. Masters są hitem i zarabiają na siebie grube miliony, ale jednak daleko im do rekordu Pokemon GO.

Chociaż sam właśnie dzięki Pokemon Masters wróciłem do grania w Pokemon GO i przyznam, że jest ciekawiej niż kiedyś. Jest dużo więcej opcji zabawy, jest przyjemniej, a system Active Sync pozwala aktywniej uczestniczyć w grze (przynajmniej dla mnie) niż jak to było wcześniej. Mój powerbank 20 000 mAh w końcu ma co robić 🙂

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

e-Sport – czemu tak mało popularny w mediach?

Jak to w niedzielę mam okazję, nadrabiam newsy z poprzedniego tygodnia, więc mam w miarę świeże informacje o tym co się dzieje na świecie. Jedną z przeglądanych przeze mnie kategorii są newsy z gier oraz technologii i mnie intryguje taka polityka portali o grach.

Nikt z redaktorów popularnych portali o grach nie wspomniał, że odbywa się wielki turniej StarCraft, gdzie Koreańczycy zmagają się z resztą świata.

Zmagania możecie oglądać tutaj: https://www.twitch.tv/indystarcraft

O turnieju nie dowiedziałem się z kilkunastu portali o grach, a z portalu o technologii (pozdrawiam Benchmark), gdzie o grach to jedynie fragment informacji jakich bym tam szukał. Krótki i konkretny wpis dał mi informację o turnieju, resztę sobie doszukam.

Jednak zastanawiające jest, czemu duże portale o grach w ogóle nie wspominają o turniejach, zawodnikach, a informacje trzeba szukać na niskiej jakości portalach tylko o esporcie. Czy e-sport to taka nisza w naszym kraju, że nikt nie jest tym zainteresowany? To sarkazm, bo skoro mamy nawet kilka kanałów o grach w telewizji, gdzie jeden jest typowo nastawiony o e-sport to chyba jednak jakiś potencjał jest, prawda?

Szczególnie, że polak (Elazer) jest w finałach! Tragedia te portale o grach… Niech zmienią nazwę na bloga o grach, to wiadomo, że jakość jest tragiczna (pozdrawiam czytelnika, który wszedł na blog.jestemgraczem.pl 😀 ).

Dla mnie jedynym wytłumaczeniem jest fakt, że nad takimi portalami pracują osoby, które całkowicie się nie znają na grach, które są popularne w turniejach, ale nic nie robią w temacie promowania tej tematyki wśród czytelników. Pewnie nikt nie kupuje sponsorowanych artykułów, bo nie znam innego wytłumaczenia.

A Wy co sądzicie?

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Lootbox, polityka i moja opinia

Lootbox, skrzynki, klucze, czy inne „losowe” płatne przedmioty to zmora nowoczesnych gier. Nie wiem kto zaczął, ale chyba taki punkt kulminacyjny to była fala popularności CS:GO i skrzynek. Niestety…

Battlefront to przykład jak to zrobić źle, całkowicie źle. CS:GO oferował płatne przedmioty, które NIE zmieniały gry poza jego wizualnym aspektem, ale Battlefront dosłownie wycinał grę, by zaoferować płatne dodatki w postaci… tego czegoś (nie chcę używać brzydkich słów). To przykład jak bardzo jest to smutne, że kupując grę w PEŁNEJ CENIE (która swoją drogą jest wysoka), wymusza zakup kolejnych rzeczy.

Jednak nie chciałem tutaj narzekać na pewną firmę (its cyny gejm, pozdro dla kumatych), a chciałem pokazać na początek patologię do jakiej dotarli twórcy gier. Nie jest to niestety czubek góry lodowej, gdyż najgorsze było to, że nie wiadomo jakie były szanse na wylosowanie czegoś wartościowego. Trochę jak w parafialnej lub dożynkowa loteria, każdy los wygrywa. Płacisz 5 złotych, w 90% dostajesz jakieś rzeczy oddane za darmo na loterię przez społeczność lub wygrasz balonik/cukierka.

Takie loterie w lokalnej społeczności zazwyczaj mają jakiś cel poza wzbogaceniem się organizatora, ale w przypadku skrzynek – cel jest jeden – KASA.

Od momentu słynnej afery z Battlefront 2, sprawie skrzynek (lootbox, czy jak to chcecie sobie nazywać) przyjrzeli się nawet ustawodawcy poszczególnych Państwa. W Belgi już nie ma w ogóle losowości, nagrody muszą być jawne, ale nie każdy kraj tak dba o swoich graczy, więc trzeba było podejść do tematu takich chamskich zagrywek od innej strony.

The Entertainment Software Association, czyli taka grupa specyficznych firm, które dbają o graczy (sic!) wypowiedzieli się w temacie i chcą zmienić politykę swoich gier w temacie wspomnianych skrzynek i wymogiem będzie ujawnienie szans na uzyskanie poszczególnych przedmiotów. Mówię tutaj o firmie Microsoft, Sony oraz Nintendo, by byś bardziej dokładnym. Do pomysłu dołączyły się inne firmy:
Activision Blizzard, Bandai Namco, Bethesda, Bungie, Electronic Arts (zaśmiałem się, gdy ich zobaczyłem), Epic Games, Take-Two, Ubisoft, czy Warner Bros.

Ktoś musiał się wyłamać z tego snu i była to firma THQ Nordic, która nie przyłączy się do akcji, bo w ogóle nie planują posiadać w swoich grach lootbox’ów, więc po co mają dołączać do takiej akcji, co moim skromnym zdaniem to przyjemny pstryczek w nos dla konkurencji.

Od kiedy polityka tego typu ma wejść w życie? Pewnie to tylko marketingowa zagrywka, bo wątpię w dobre intencje szczególne od firmy typu EA o której już jakiś czas temu pisałem pochlebne opinie, więc o ile w ogóle dojdzie do takiej sytuacji, to zapewne nie prędzej niż pod koniec 2020 roku, ale… <dramatyczna muzyka> dotyczyć będzie tylko nowych gier.

Ta ostatnia informacja to nic dziwnego, bo raczej wątpię, by któraś firma pozwoliła sobie tak zrujnować PR jak EA i Battlefront 2, więc znowu patrząc negatywnie na ten cały marketingowy bełkot – wszystko to tylko zagranie pod publikę, po prostu udają że coś chcą zmienić, a po prostu będą sobie sami przypominać, by nie robić takich wpadek i afer.

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Mixer – lepszy Twitch?

Nie ufam i nie ufałem Microsoftowi nigdy. Wolałem Beam.pro, czyli wcześniejszą wersję obecnego Mixera. Jednak dalej uważam, że to lepsza platforma. Czemu?


Ostatnio świat obiegła informacja, że popularny streamer, Ninja opuszcza Twitch (Justin.tv do 2014 roku) i przechodzi na platformę od Microsoftu. Moim zdaniem to dobrze, bo Twitch póki co nie miał konkurencji. Hitbox zjadł siebie sam (ktoś jeszcze tą platfromę pamięta?), a Mixer ma coś do zaoferowania i to coś naprawdę świetnego.

Mixer posiada dwie ogromne przewagi. FTL i interaktywność. FTL (dokładniej technologia Faster Than Light) to lepsza jakość streamingu, z mniejszym opóźnieniem. Interaktywny gaming to również fajna sprawa, szczególnie w horrorach, gracze mogą trollować, albo nawet grać zamiast streamera. To jest mega i sam planuję coś w tym temacie stworzyć.

Czy przejście Ninjy na Mixera to zły pomysł? Genialny moim zdaniem, bo Twitcha bardzo, albo to bardzo nie lubię, zaś Mixer ma świeże pomysły i jest nawet całkiem fajny. Minusem jest jedynie firma produkująca okna, ale to już temat na inny wpis.

Pomijam jego wielki sukces na tej platformie, ale liczę, że uda się zmotywować Twitch do bycia lepszą platformą, bo konkurencja zawsze jest dobra 🙂

Pamiętajcie również o grupie streamerskiej na Mixerze: https://mixer.com/team/polishstreamers

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

PlayStation 5 – możliwe, że znamy cenę

Szwedzki Media Markt zaskakuje cenę konsoli PlayStation 5. Czy jest na co czekać?

Przeczytałem dzisiaj artykuł na PPE dotyczący prawdopodobnej ceny konsoli nowej generacji od Sony. Przyznam, że się zdziwiłem, bo w tej cenie moim zdaniem bardziej opłacalny jest zakup komputera stacjonarnego oraz pada.

Źródło: ppe.pl

Na razie to tylko przedsprzedaż, cena może ulec zmianie, ale kurcze… Bez przesady, to konsola, która kusiła niską ceną, która nie pozwoli na zakup komputera w tej cenie, a tak – konsole znowu tracą, co osobiście mnie dziwi.

Cena po przeliczeniu to około 4 tysiące polskich nowych złotych, sporo. Faktem jest, że cena może ulec zmianie, ale początkowe wzmianki już mnie wstrzymały z zainteresowania zakupem konsoli na start, wolę zainwestować w komputer, który jest bardziej praktyczny, a ilość exclusive jest nie do przebicia 🙂

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Steam, Epic Launcher, GOG, Battle.net, Uplay, Origin i inne launchery.

Dzisiaj w ten sobotni poranek wstałem dosyć wcześnie, zrobiłem co miałem zrobić i dla relaksu stwierdziłem, że warto sobie chwilkę pograć. Niestety już mi się odechciało.

Po godzinie 8 usiadłem do komputera, uruchomiłem go, a następnie wybrałem system operacyjny (mam 3 systemy operacyjne, w tym 1 Windows). Po kilku sekundach system już był w pełni gotowy do pracy. Doszło do momentu wyboru gry, którą jako pierwszą postanowię uruchomić, więc zacząłem uruchamiać wszystkie launchery. Po kilku minutach, milionach aktualizacji launcherów, zgód marketingowych, logowania (bo tępy Origin nie potrafi spamiętać sesji), kolejnych aktualizacjach, reklamach, wyskakujących okienkach mogłem wybrać sobie grę, ale po tych wszystkich wkurzających czynnościach jakie wykonały się same lub z moją pomocą po drodze, straciłem chęci na jakiekolwiek granie.

Zawsze byłem fanem Steam’a, ale rozumiem też jeszcze do niedawna świetnie stworzony ekosystem Battle.net (teraz to żart. Dziękuję Activision za zepsucie Zamieci), nawet rozumiem GoG Galaxy, bo rzeczywiście jest w tym sens (w końcu gry miały być DRM-Free, więc Steam nie mógł zastąpić tej platformy, ale też GoG Galaxy nie jest wymagany), jednak wkurzam się patrząc na kolejne platformy typu Origin, czy Uplay. No dobra, dwie wielkie firmy zachciały posiadać własną platformę.

Jednak dalej będę hejtować Epic Launcher. Dla mnie zawsze był to launcher dla Unreal Engine 4, ewentualnie dla gier od Epic, co było zrozumiałe na etap produkcji tych gier. Unity też posiada swojego Unity Hub, po prostu jest wygodniej. Jednak jako użytkownik tych wszystkich już wymienionych platform mam po prostu dość.

Platformy Origin i Uplay spowodowały tylko, że praktycznie nie gram w ich gry. Ostatnio zakupioną grą na Uplay był Siege i The Division. Na Origin poza BF1 nic chyba nie kupiłem. Nie planuję nawet kupować nic dalej, bo to szkoda mojego czasu i moich pieniędzy. Gdyby były te gry samodzielnie na Steam, pewnie bym się skusił, bo dla wygody swojej miałbym listę gier na jednej platformie. Zapewne z marketingowego i finansowego punktu jest im to bardziej opłacalne, by utrzymywać własne platformy – jak najbardziej się zgadzam, ale ja rezygnuję.

Gry na Epic Store nigdy nie kupię, nie ma tam nic co mnie interesuje. Na GoGu mam sporo gier, kupować dalej planuję, ale GoG to akurat coś innego. Battle.net (aka Blizzard Launcher, czy jakoś tak) to platforma tylko pod gry od Blizzard, chociaż póki co nie planuję żadnego zakupu, bo i nie ma co kupić. Gier Activision pokroju Call of Duty nie dotykam, nie przepadam.

Tak teraz pisząc o tym wszystkim, widzę jak bardzo znielubiłem gry EA oraz Ubisoft tylko dlatego, że nie jest mi wygodnie z nie grać w tych swoich launcherach, a jak bardzo podoba mi się sposób GoG’a. Brak DRM, bardzo fajny i prosty launcher, a przy okazji możliwość pobrania gry bez launchera.

Steam ma dalej słabą aplikację, ale ma pełno gier, a moja biblioteka 400 gier też coś dla mnie znaczy.

Nie podoba mi się to rozdrobnienie, gdyż jak każdy zacznie robić swoje launchery, bo będziemy mieli więcej programów do włączenia i zakupu gry niż samych gier.

W czym jest lepszy Steam od Epic Launcher. Poniżej grafika z Imgur:

Steam vs. Epic Game Store comparison

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments