origin

EA: „Nie jesteśmy bandą złych kolesi” [UPDATE]

Dzisiaj przeczytałem artykuł na temat Elektroników na łamach internetowego portalu CDAction. Oni nie są źli? Wątpię…

Artykuł opisuje wywiad z Matt’em Bilbey’em, wice od rozwoju strategicznego (bardzo ładny tytuł, dalej nie wiem co ma robić). Owy Pan dziwi się, że tak bardzo gracze nie lubią Electronic Arts, chociaż starają się jak mogą np.: podczas wspierania indyków w EA Originals.

No dobrze, ale ja dalej się nie dziwię graczom i moim zdaniem słusznie oceniają negatywnie firmę.

Akcje takie jak EA Originals to próba ocieplenia wizerunku firmy, gdyż skoro tak bardzo im zależy na graczach i innych twórcach, by stworzyć wspólnie świetną platformę z grami – to czemu robią to dopiero, gdy firma jest tak źle oceniana?

Dziesiątki Season Pass’ów z wyciętymi fragmentami gier (przepraszam, czasem nazywane „Premium”), niskiej jakości produkcje ostatnimi czasy, w każdej grze wrzucane na siłę mikrotransakcje w grach, gdzie według mnie jest to całkowicie niedopuszczalne. Teraz nagle mają być kochaną przez graczy firmą, gdy przez lata robili z graczy głupców?

Mass Effect, Battlefield, Battlefront, FIFA i wiele, wiele innych gier, które otrzymały bardzo negatywne oceny ze względu na cięcie gotowej gry na kawałki i sprzedawanie fragmentów osobno pod postacią DLC i to już w dniu premiery (sic!).

Elektronicy to akurat firma, którą lubię najmniej ze wszystkich dużych wydawców, więc jestem mało obiektywny, ale czy da się pokochać kogoś, kto wykorzystywał naszą naiwność przez lata, perfidnie zdzierając pieniądze za powycinane kawałki gier i robiąc kilka dobrych rzeczy – wymaga zmiany opinii? Za kilka lat może jednak będzie się dało uznać, że jednak stali się fajną firmą, ale nie w ciągu 3 lat (premiera Unravel było takim pierwszym indykiem, co miał ocieplić Origin jako platformę).

Zobaczymy, ale póki co negatywne oceny EA nie dziwią raczej nikogo.


UPDATE 16.07.2019

Nowa aktualizacja wprowadza sporo zmian – pytanie tylko, czy na lepsze.

Gepostet von GRYOnline.pl am Montag, 15. Juli 2019

Przeczytałem w dniu dzisiejszy powyższy artykuł i przyznam, że w ogóle się nie myliłem. Zmiany kosmetyczne to kwestia gustu, ale to menu tylko potwierdza, że HEJ JESTEŚMY FAJNI, ALE MACIE KOLEJNE DODATKI I KUPUJCIE, BO INACZEJ BĘDZIECIE MIELI GORSZY WYGLĄD.

Simsy opierają się o dodatki. Sims 2,3,4 mają taką samą prostą podstawę, ale również rozszerzenia dodatkowo płatne te same. Kupowanie odgrzewanego kotleta w ładniejszej i bardziej rozbudowanej formie.

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Steam, Epic Launcher, GOG, Battle.net, Uplay, Origin i inne launchery.

Dzisiaj w ten sobotni poranek wstałem dosyć wcześnie, zrobiłem co miałem zrobić i dla relaksu stwierdziłem, że warto sobie chwilkę pograć. Niestety już mi się odechciało.

Po godzinie 8 usiadłem do komputera, uruchomiłem go, a następnie wybrałem system operacyjny (mam 3 systemy operacyjne, w tym 1 Windows). Po kilku sekundach system już był w pełni gotowy do pracy. Doszło do momentu wyboru gry, którą jako pierwszą postanowię uruchomić, więc zacząłem uruchamiać wszystkie launchery. Po kilku minutach, milionach aktualizacji launcherów, zgód marketingowych, logowania (bo tępy Origin nie potrafi spamiętać sesji), kolejnych aktualizacjach, reklamach, wyskakujących okienkach mogłem wybrać sobie grę, ale po tych wszystkich wkurzających czynnościach jakie wykonały się same lub z moją pomocą po drodze, straciłem chęci na jakiekolwiek granie.

Zawsze byłem fanem Steam’a, ale rozumiem też jeszcze do niedawna świetnie stworzony ekosystem Battle.net (teraz to żart. Dziękuję Activision za zepsucie Zamieci), nawet rozumiem GoG Galaxy, bo rzeczywiście jest w tym sens (w końcu gry miały być DRM-Free, więc Steam nie mógł zastąpić tej platformy, ale też GoG Galaxy nie jest wymagany), jednak wkurzam się patrząc na kolejne platformy typu Origin, czy Uplay. No dobra, dwie wielkie firmy zachciały posiadać własną platformę.

Jednak dalej będę hejtować Epic Launcher. Dla mnie zawsze był to launcher dla Unreal Engine 4, ewentualnie dla gier od Epic, co było zrozumiałe na etap produkcji tych gier. Unity też posiada swojego Unity Hub, po prostu jest wygodniej. Jednak jako użytkownik tych wszystkich już wymienionych platform mam po prostu dość.

Platformy Origin i Uplay spowodowały tylko, że praktycznie nie gram w ich gry. Ostatnio zakupioną grą na Uplay był Siege i The Division. Na Origin poza BF1 nic chyba nie kupiłem. Nie planuję nawet kupować nic dalej, bo to szkoda mojego czasu i moich pieniędzy. Gdyby były te gry samodzielnie na Steam, pewnie bym się skusił, bo dla wygody swojej miałbym listę gier na jednej platformie. Zapewne z marketingowego i finansowego punktu jest im to bardziej opłacalne, by utrzymywać własne platformy – jak najbardziej się zgadzam, ale ja rezygnuję.

Gry na Epic Store nigdy nie kupię, nie ma tam nic co mnie interesuje. Na GoGu mam sporo gier, kupować dalej planuję, ale GoG to akurat coś innego. Battle.net (aka Blizzard Launcher, czy jakoś tak) to platforma tylko pod gry od Blizzard, chociaż póki co nie planuję żadnego zakupu, bo i nie ma co kupić. Gier Activision pokroju Call of Duty nie dotykam, nie przepadam.

Tak teraz pisząc o tym wszystkim, widzę jak bardzo znielubiłem gry EA oraz Ubisoft tylko dlatego, że nie jest mi wygodnie z nie grać w tych swoich launcherach, a jak bardzo podoba mi się sposób GoG’a. Brak DRM, bardzo fajny i prosty launcher, a przy okazji możliwość pobrania gry bez launchera.

Steam ma dalej słabą aplikację, ale ma pełno gier, a moja biblioteka 400 gier też coś dla mnie znaczy.

Nie podoba mi się to rozdrobnienie, gdyż jak każdy zacznie robić swoje launchery, bo będziemy mieli więcej programów do włączenia i zakupu gry niż samych gier.

W czym jest lepszy Steam od Epic Launcher. Poniżej grafika z Imgur:

Steam vs. Epic Game Store comparison

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments