PÓŁ WIEKU POEZJI PÓŹNIEJ

Wszystkie portale ostatnio głośno trąbią o premierze serialu Wiedźmin od Netflixa. Moim zdaniem są ciekawsze filmy, gdyż pomimo bycia fanem serii gier (nie fanem książki), nie jestem mega zainteresowany produkcją. Netflix zbyt wiele już marek zepsuł (patrz Death Note). Ale Polacy nie gęsi, swój film również mają…

Premiera 30 listopada tego roku.

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

EA: „Nie jesteśmy bandą złych kolesi” [UPDATE]

Dzisiaj przeczytałem artykuł na temat Elektroników na łamach internetowego portalu CDAction. Oni nie są źli? Wątpię…

Artykuł opisuje wywiad z Matt’em Bilbey’em, wice od rozwoju strategicznego (bardzo ładny tytuł, dalej nie wiem co ma robić). Owy Pan dziwi się, że tak bardzo gracze nie lubią Electronic Arts, chociaż starają się jak mogą np.: podczas wspierania indyków w EA Originals.

No dobrze, ale ja dalej się nie dziwię graczom i moim zdaniem słusznie oceniają negatywnie firmę.

Akcje takie jak EA Originals to próba ocieplenia wizerunku firmy, gdyż skoro tak bardzo im zależy na graczach i innych twórcach, by stworzyć wspólnie świetną platformę z grami – to czemu robią to dopiero, gdy firma jest tak źle oceniana?

Dziesiątki Season Pass’ów z wyciętymi fragmentami gier (przepraszam, czasem nazywane „Premium”), niskiej jakości produkcje ostatnimi czasy, w każdej grze wrzucane na siłę mikrotransakcje w grach, gdzie według mnie jest to całkowicie niedopuszczalne. Teraz nagle mają być kochaną przez graczy firmą, gdy przez lata robili z graczy głupców?

Mass Effect, Battlefield, Battlefront, FIFA i wiele, wiele innych gier, które otrzymały bardzo negatywne oceny ze względu na cięcie gotowej gry na kawałki i sprzedawanie fragmentów osobno pod postacią DLC i to już w dniu premiery (sic!).

Elektronicy to akurat firma, którą lubię najmniej ze wszystkich dużych wydawców, więc jestem mało obiektywny, ale czy da się pokochać kogoś, kto wykorzystywał naszą naiwność przez lata, perfidnie zdzierając pieniądze za powycinane kawałki gier i robiąc kilka dobrych rzeczy – wymaga zmiany opinii? Za kilka lat może jednak będzie się dało uznać, że jednak stali się fajną firmą, ale nie w ciągu 3 lat (premiera Unravel było takim pierwszym indykiem, co miał ocieplić Origin jako platformę).

Zobaczymy, ale póki co negatywne oceny EA nie dziwią raczej nikogo.


UPDATE 16.07.2019

Nowa aktualizacja wprowadza sporo zmian – pytanie tylko, czy na lepsze.

Gepostet von GRYOnline.pl am Montag, 15. Juli 2019

Przeczytałem w dniu dzisiejszy powyższy artykuł i przyznam, że w ogóle się nie myliłem. Zmiany kosmetyczne to kwestia gustu, ale to menu tylko potwierdza, że HEJ JESTEŚMY FAJNI, ALE MACIE KOLEJNE DODATKI I KUPUJCIE, BO INACZEJ BĘDZIECIE MIELI GORSZY WYGLĄD.

Simsy opierają się o dodatki. Sims 2,3,4 mają taką samą prostą podstawę, ale również rozszerzenia dodatkowo płatne te same. Kupowanie odgrzewanego kotleta w ładniejszej i bardziej rozbudowanej formie.

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Koniec Pokemonów?

Pokemony są z nami od wielu lat, czyżby dobiegał kres ery kieszonkowych potworków?

Jak cała historia się skończy? Na to pytanie postanowili odpowiedzieć fani bardzo dobrej jakości trailerem.

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Steam, Epic Launcher, GOG, Battle.net, Uplay, Origin i inne launchery.

Dzisiaj w ten sobotni poranek wstałem dosyć wcześnie, zrobiłem co miałem zrobić i dla relaksu stwierdziłem, że warto sobie chwilkę pograć. Niestety już mi się odechciało.

Po godzinie 8 usiadłem do komputera, uruchomiłem go, a następnie wybrałem system operacyjny (mam 3 systemy operacyjne, w tym 1 Windows). Po kilku sekundach system już był w pełni gotowy do pracy. Doszło do momentu wyboru gry, którą jako pierwszą postanowię uruchomić, więc zacząłem uruchamiać wszystkie launchery. Po kilku minutach, milionach aktualizacji launcherów, zgód marketingowych, logowania (bo tępy Origin nie potrafi spamiętać sesji), kolejnych aktualizacjach, reklamach, wyskakujących okienkach mogłem wybrać sobie grę, ale po tych wszystkich wkurzających czynnościach jakie wykonały się same lub z moją pomocą po drodze, straciłem chęci na jakiekolwiek granie.

Zawsze byłem fanem Steam’a, ale rozumiem też jeszcze do niedawna świetnie stworzony ekosystem Battle.net (teraz to żart. Dziękuję Activision za zepsucie Zamieci), nawet rozumiem GoG Galaxy, bo rzeczywiście jest w tym sens (w końcu gry miały być DRM-Free, więc Steam nie mógł zastąpić tej platformy, ale też GoG Galaxy nie jest wymagany), jednak wkurzam się patrząc na kolejne platformy typu Origin, czy Uplay. No dobra, dwie wielkie firmy zachciały posiadać własną platformę.

Jednak dalej będę hejtować Epic Launcher. Dla mnie zawsze był to launcher dla Unreal Engine 4, ewentualnie dla gier od Epic, co było zrozumiałe na etap produkcji tych gier. Unity też posiada swojego Unity Hub, po prostu jest wygodniej. Jednak jako użytkownik tych wszystkich już wymienionych platform mam po prostu dość.

Platformy Origin i Uplay spowodowały tylko, że praktycznie nie gram w ich gry. Ostatnio zakupioną grą na Uplay był Siege i The Division. Na Origin poza BF1 nic chyba nie kupiłem. Nie planuję nawet kupować nic dalej, bo to szkoda mojego czasu i moich pieniędzy. Gdyby były te gry samodzielnie na Steam, pewnie bym się skusił, bo dla wygody swojej miałbym listę gier na jednej platformie. Zapewne z marketingowego i finansowego punktu jest im to bardziej opłacalne, by utrzymywać własne platformy – jak najbardziej się zgadzam, ale ja rezygnuję.

Gry na Epic Store nigdy nie kupię, nie ma tam nic co mnie interesuje. Na GoGu mam sporo gier, kupować dalej planuję, ale GoG to akurat coś innego. Battle.net (aka Blizzard Launcher, czy jakoś tak) to platforma tylko pod gry od Blizzard, chociaż póki co nie planuję żadnego zakupu, bo i nie ma co kupić. Gier Activision pokroju Call of Duty nie dotykam, nie przepadam.

Tak teraz pisząc o tym wszystkim, widzę jak bardzo znielubiłem gry EA oraz Ubisoft tylko dlatego, że nie jest mi wygodnie z nie grać w tych swoich launcherach, a jak bardzo podoba mi się sposób GoG’a. Brak DRM, bardzo fajny i prosty launcher, a przy okazji możliwość pobrania gry bez launchera.

Steam ma dalej słabą aplikację, ale ma pełno gier, a moja biblioteka 400 gier też coś dla mnie znaczy.

Nie podoba mi się to rozdrobnienie, gdyż jak każdy zacznie robić swoje launchery, bo będziemy mieli więcej programów do włączenia i zakupu gry niż samych gier.

W czym jest lepszy Steam od Epic Launcher. Poniżej grafika z Imgur:

Steam vs. Epic Game Store comparison

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Recenzje gier i sprzętu – czemu to niemożliwe, by były obiektywne?

Przez lata tworzenia treści w internecie, nauczyłem się tego, że nie da się zrobić obiektywnego materiału, który nie będzie nacechowany chociaż odrobiną zrozumienia dla danego produktu lub wręcz przeciwnie – nacechowanego całkowitym niezrozumieniem i niechęcią.

Nigdy nie pracowałem profesjonalnie jako recenzent gier, czy sprzętu – nie miałem okazji, nie byłem w tym dobry – do tej listy można pewnie jeszcze dodać kilka rzeczy, ale przyznam z całą okazałością, że za mało tego było, by móc być kimś znanym.

Jednak sam zauważyłem, że podczas kilku moich recenzji, nie było zbyt wiele obiektywizmu. Zależnie od materiału jaki mi było dane przedstawić – jeśli podszedłem do produkcji/przedmiotu z niechęcią, była to raczej recenzja negatywna i odwrotnie – gdy byłem podekscytowany materiałem, który miałem wykonać – recenzja niezależnie od stanu faktycznego – była zawsze pozytywna. W tak małej skali, brak pieniędzy za to, a jednak potrafiłem stracić obiektywizm.

W podobnej sytuacji znajdą się profesjonaliści. Nie mogą za bardzo obsmarować produkcji, bo zwyczajnie nie dostaną kolejnych gier danego studia, albo sprzętu danej marki do testów i to nie ulega wątpliwości.

Ciekawie ostatnio ekipa Kuby Klawitera wyszła z serią Tech Show. Jednym z etapów jest test jednego z topowych modeli telefonów na rynku, ale sponsorem telefonów nie jest producent, a sklep – czasem ten test może im nie wyjść na rękę, ale jednak testują. Przy testowaniu iPhone’a zauważyłem pierwszy raz u nich pewną zależność – lubili daną markę. W teście wytrzymałości (i ku mojemu zdziwieniu) zasłużenie poszła ocena za wytrzymałość (skurczybyk nie rozwalił się z 4 metrów!), ale ocena „fajności” z stosunku tego co pokazali – no według mnie za wysoko.

To nie oznacza oczywiście ich stronniczości, ale pokazuje, że bycie fanem danej marki przez recenzenta sporo zmienia, a moje antyfanostwo jabłek (a sam Macbook’a posiadam prywatnie) obniża ocenę.

Chciałbym kiedyś mieć okazję na recenzję, gdzie będę mógł być w stu procentach obiektywny, gdzie nikt mnie nie ugryzie, gdy źle opiszę markę, albo będę zbyt niekulturalny w swoich wypowiedziach. Pomijam hejt w internecie, mało mnie on interesuje, co potwierdzi raczej większość osób, które od lat mnie śledzą.

To tyle, jeśli chodzi o moich kilka przemyśleń – a co Ty o tym sądzisz?

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Nie nadaję się do gier MMORPG, a szkoda.

Jestem wielkim fanem gier MMORPG i jest mi niezmiernie przykro, że się do tych gier nie nadaję 🙁

Gry MMORPG mimo wszystko od gracza wymagają cierpliwości i zaangażowania, często zmuszają do smutnego i długotrwałego grindu i są to aspekty dla mnie niestety nie do zaakceptowania, chociaż świat gildii, raid’ów itp. bardzo mnie kusi.

Próbowałem wielu gier MMO, gdzie przy kilku nawet na dłuższy czas się zatrzymałem. Star Wars The Old Republic, World of Warcraft, Black Desert, Tibia, Dungeons & Dragon Online, Warhammer, Lords of the Ring, EVE Online, Last Chaos, Cabal Online, Mu Online, Path of Exile, Diablo… Chociaż nie wszystkie wymienione to MMORPG, ale gry według mnie podobne do siebie – grind i drużynowe walki przeciwko światu.

Od jakiegoś czasu pracuję nad swoją pracą inżynierską, która ma dodać elementy grywalizacji tam, gdzie standardowo tych aspektów nie ma i jednym z największych problemów gameplay’owych jest właśnie grind i uniknięcie tego mechanizmu celem sztucznego wydłużenia rozgrywki, a także przygotowanie ciekawej i interesującej historii. Po tych doświadczeniach nieco zrozumiałem jaki jest sens tworzenia mechanizmów RAID’u, wyższych poziomów, grindu – utworzeniem rozgrywki na wiele godzin, bez tworzenia setek interesujących misji z wielogodzinną fabułą rodem z dodatków do Wiedźmin 3.

Liczę, że i mnie się uda utworzyć rozgrywkę MMORPG, która będzie interesująca dla graczy podobnych do mnie – leniwych, narwanych i stawiających na historię, a dopiero później na elementy RAID’ów, poszukiwań przedmiotów, PvP.

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments

Gry to zło? TV to zło? Książki to zło?

Siedząc przed telewizorem i oglądając świetny film na podstawie jeszcze lepszej, bestsellerowej książki – Skazani na Shawshank, doszedłem do pewnych rozważań na temat negatywnego spojrzenia na medium jakim są gry.


Skazani na Shawshank to jeden z moich ulubionych filmów. Miałem okazję pierw przeczytać książkę, a dokładniej swój pierwszy w życiu ebook, na pierwszym telefonie z Androidem, czytając tą książkę w godzinach nocnych. W dzień wolałem grać z kolegami, w nocy nachodziła mnie ochota na filmy, a w późniejszym czasie – na książki. Lata mijały, a ja kolejny raz ten film miałem okazję oglądać, nawet nie inkrementuję licznika.

W tym filmie jest scena, gdy Brooks wychodzi na warunkowe zwolnienie i nie jest w ogóle dostosowany do społeczności, zbyt wiele lat minęło, by nawet mógł skorzystać z toalety bez pozwolenia.

Podobnie mam wrażenie, że jest w naszym społeczeństwie, które nie chce się rozwijać – nie winię społeczeństwa za to, ale winię, że innym wręcz to utrudnia.

Dawniej książki stały się dostępne dla wszystkich ludzi, bo przestały kosztować tyle, co aktualnie nazwalibyśmy kwotą PKB małego księstwa. Wielu ludzi już w tamtych czasach uznawała to medium za coś zbędnego. Lata… Setki lat później podobnie było z gazetami, radiem, następnie telewizją, komputerami i jego strasznym i potwornym internetem. Kolejne pokolenia nie potrafiły zrozumieć rozwoju techniki i mody na to lub tamto.

W żadnym wypadku nie winię ich za to – osobiście ja już nie rozumiem pewnego sposobu myślenia osób ode mnie młodszych o nie więcej niż 5-6 lat, a co dopiero moi kochani rodzice mogą zrozumieć moje postrzeganie świata, gdzie ta różnica wiekowa jest sporo większa.

Lata mijają, technologia wciąż się zmienia, ale jednak zachowanie się nie zmieniło, wciąż jesteśmy negatywnie nastawieni na technologię. To też dotyczy moich rodziców, dziadków, a także może przyszłe dzieci i wnuki.

Aktualnie dla mnie sposobem rozrywki są gry, filmy i seriale, ale również książki, czy spacery. Młodsi mają podobnie i to zrozumiałe, bo ja sam jestem raczej z tych dopiero wchodzących w życie dorosłego człowieka. Jednak spójrzmy na starszych. W najbliższym mi otoczeniu króluje czysta hipokryzja, gdyż gry są złe, nakłaniają do agresji. Za to sami oglądają filmy o dużym zabarwieniu demoralizacji (morderstwa, gwałty, rozwody, przemoc domowa, rasizm, itp.) i to nie jest złe?

W grach bardzo mocno walczy się z tworzeniem tak bardzo negatywnych treści, gdyż społeczeństwo wykorzysta produkcję do szerzenia informacji, że gry są przyczyną całego zła na świecie. Jednak jak przyjrzymy się grom, cała agresja i inne negatywne emocje zebrane w grze nie przebiją brazylijskiego serialu, który oglądają moi rodzice.

Społeczeństwo znalazło sobie ofiarę, podsycane przez ich nieomylną telewizję. Zaznaczam, że telewizja musi być negatywnie nastawiona do internetu i gier – w końcu zabiera im widzów. Tak samo telewizja nie promuje budzącej kreatywność sztuki, czy książek – to konkurencja.

Telewizja stała się medium dla głupich mas, która (ze względu na zasięg) wykorzystuje każdy margines innych mediów do walki z nimi. Nie muszę chyba przypominać pseudo-reportażu w wykonaniu telewizji rozrywkowej TVN i programu Uwaga! na temat patostreamingu. Margines społeczności twórców filmów w serwisie YouTube jako całość, niska jakość materiału i żart z „obiektywności” dziennikarskiej. Brukowiec tutaj to za słabe określenie, by opisać tak żałosne materiały, które wciska telewizja masom odbiorców, które niczym owce na rzeź – zaufają i pójdą za głosem głupoty.

Internet jest tak samo potworny jak jest całość społeczeństwa – i to nie jest wina internetu, a winą społeczeństwa. Nie reagujemy na zło, a jedynie szukamy kozłów ofiarnych, by zagłuszyć swoje nic nie warte sumienie.

Osobiście jeśli miałbym do wyboru oglądanie telewizji, kolejnego paradokumentu o mięsnym jeżu – to wolałbym zagłębić się w ciekawą historię gry Wiedźmin, czy Assassins Creed: Origins (moim zdaniem bardzo przyjemna historia). Telewizja, z jakością dobrej książki, a do tego interaktywna – to po prostu rozwinięcie, które pozwoli kolejnym pokoleniom na poznawanie alternatywnych historii świata, pięknych przygód, bajek, czy zaznajomienie się z innymi aspektami świata (nauką, historią).

Niestety, telewizja upadła, co mogę podać na przykładzie mojego ulubionego kanału telewizyjnego – Discovery. Kiedyś mogłem tam dowiedzieć się tematów z dziedziny historii, chemii, fizyki, matematyki, astronomii, a teraz dowiem się jak zbierać złom. Telewizja to medium kłamstw, jest tylko jedna prawda. Gry dają często możliwość wyboru, a książki – dają możliwość spojrzenia bardziej obiektywnie na temat i dają moc wyobraźni na temat alternatyw.

I tak tym wpisem kończę moje przemyślenia na temat telewizji, gier i książek – bez ładu, składu i większej puenty – ot co mi się udało napisać i co chciałem napisać (a przynajmniej jak mi wyszło – interpretacja pozostaje po Waszej stronie).

Posted by Pan Otlet in Bez kategorii, 0 comments